
W dniach 13-14 grudnia w Lublinie odbył się egzamin na stopnie mistrzowskie Taekwon-Do. 29 osób otrzymało promocję na wyższy stopień, z czego 22 zdały na I Dan. Wśród nowych czarnych pasów znalazł się również zawodnik naszego klubu – Kacper Nawrocki.
Do grudniowego egzaminu w Lublinie przystąpiło 54 taekwondzistów i taekwondzistek. To o 9 więcej niż pół roku temu w czerwcu. Wśród zdających aż 45 osób stanowiły półczarne pasy ubiegające się o promocję na I Dan. W gronie tym znalazł się m.in. zawodnik LSKT – Kacper Nawrocki.
Egzamin poprzedziło zorganizowane dzień wcześniej – 12 grudnia – seminarium szkoleniowe. Poprowadził je Wielki Mistrz Jerzy Jedut i mogli brać w nim udział zarówno uczestnicy egzaminu, jaki i inni taekwondziści posiadający co najmniej stopień 2 kup (czerwony pas). Była to okazja do pogłębienia i utrwalenia wiedzy oraz szlifowania umiejętności technicznych.
13 grudnia rozpoczęły się egzaminy. Dzień później – w niedzielę – do najważniejszego sprawdzianu w swojej dotychczasowej karierze przystąpił Kacper. “Najbardziej stresowałem się układami” – opowiadał potem – “Wiem, że czasem trzeba niewiele, żeby na nich odpaść. Na szczęście opanowałem stres i zrobiłem je najlepiej jak umiem”. Równie dobrze zaprezentował się również podczas kolejnych części egzaminu, a to zaowocowało promocją na stopień I Dan.
“Zdałem, udało się! Jeden z moich celi postawionych sobie po powrocie z trzyletniej przerwy od Taekwon-do osiągnięty. To poczułem, gdy wyczytali moje imię na liście zdających” – komentował później wyniki swojego egzaminu – “Włożyłem w to ogrom pracy: trenowałem po dwa razy dziennie, żeby dopracować niektóre rzeczy na egzamin. Był to dla mnie bardzo wymagający rok, bo w marcu złamałem prawą rękę w dwóch miejscach i myślałem, że o egzaminie mogę już sobie jedynie pomarzyć, ale ciężka praca na rehabilitacji się opłaciła”.
Takie elementy jak samoobrona i walki krokowe zdaje się w parach, dlatego podczas przygotowań do egzaminu niezwykle istotna jest współpraca z osobą, z którą się zdaje. Kacper chwalił sobie pomoc, jaką otrzymał od bardziej doświadczonego klubowego kolegi. “Szczególnie zadowolony jestem ze współpracy w Piotrkiem Pawlikiem nasze krokówki oraz samoobrona była tak dopracowana, że nie musiałem się stresować o przejście do kolejnego etapu egzaminu”
Historia Kacpra to piękny przykład, że najważniejsza w Taekwon-do jest wytrwałość. Możesz przestać trenować, ale jeśli wrócisz, to masz szansę spełnić marzenia.
“Pierwszy certyfikat z egzaminu mam z 2011 roku, więc minęło już chwilę od początku mojej przygody z Taekwon-do. W międzyczasie miałem trzyletnią przerwę, bo zmieniłem sport na piłkę nożną. Przez moment trenowałem ją równolegle z taekwon–do, ale w pewnym momencie nie byłem w stanie już pogodzić tych dwóch rzeczy, więc wybrałem coś nowego dla mnie, czyli piłkę. Bo taekwon-do trenowałem “zawsze”, a coś nowego było bardziej interesujące i wciągające. Jednak po tych paru latach zrozumiałem, że w piłce nożnej nie uda mi się przebić na jakikolwiek interesujący mnie poziom, a w dodatku dość często łapałem kontuzje, które stały się w sumie moim głównym powodem powrotu. Wiedziałem, że kiedy będę lepiej rozciągnięty – co łączy się z treningami taekwon-do – to będę miał mniej kontuzji”.